Każdy właściciel Mitsubishi ASX 1.6 zna to uczucie: auto wygląda nowocześnie, siedzi się wyżej, a z przodu znaczek jak z rajdówki… tylko przy ruszaniu z miejsca masz wrażenie, że auto najpierw idzie po kawę, zanim zareaguje. To nie lenistwo. To europejska blokada fabryczna. I właśnie dlatego powstało odmulanie.
To jak joga dla sterownika silnika. Mitsubishi w Europie stwierdziło, że ASX ma być ekologiczny, cichy i grzeczny jak student politechniki na pierwszej randce. I tak właśnie chodzi – przygaszony, bez życia, z duszą gdzieś na postoju.
Ale odmulanie? To jak zdjęcie kagańca.
Nie. I jeszcze raz: NIE. To nie jest chip. Nie będzie wykresu z hamowni ani magicznego +20 KM. Nie będzie też wycia jak w EVO ani fikołków spod świateł.
To po prostu usunięcie ograniczeń w sterowniku, przez które Twoje ASX chodzi jakby brało udział w symulacji jazdy na egzaminie. Po odmuleniu czuć różnicę głównie w zakresie 2000–4000 obr/min. Auto staje się elastyczniejsze, bardziej responsywne i… po ludzku przyjemniejsze.
Jeśli chcesz jeździć normalnie – tak. Jeśli chcesz poczuć różnicę w mieście, mniejsze spalanie i to, że ASX potrafi coś więcej niż tylko „być ładny” – odmulanie robi robotę. Ale nie licz na cuda. ASX to nie sportowiec, tylko solidny kompan. My tylko zdejmujemy mu plecak z cegłami.
Podsumowanie dla zapracowanych właścicieli ASX-ów:
Więc jeśli Twój ASX brzmi jakby był na zwolnieniu lekarskim – odmul go.
Ale nie wysyłaj nam sterownika, jeśli oczekujesz, że po powrocie zmienisz nazwę auta na ASX-R i będziesz driftował na parkingu pod Biedronką. To nie Need for Speed.
To Mitsubishi, które w końcu zacznie jeździć jak należy.
Nasze realizacje
http://facebook.com/tokyo.dawid/


